meble

Łóżeczko-dostawka z kartonu krok po kroku

Przed narodzinami naszego trzeciego dziecka postanowiłam zrobić łóżeczko-dostawkę dla niemowlaka. Z kartonu oczywiście. Robiłam go w ostatnim tygodniu ciąży, podobnie jak szafkę łazienkową 2 lata wcześniej (chcesz zobaczyć kilka zdjęć w krótkim filmiku? :).

Skąd taki pomysł? Dostawki w sklepach były śliczne, ale zbyt drogie. Dostawki używane to nadal spory wydatek.

A po co, skoro w piwnicy stało łóżeczko?

  • dostawka miała być mniejsza – co ma znaczenie w dosyć niedużej sypialni;
  • wygodniejsza niż łóżeczko, zwłaszcza w nocy – łatwiej odłożyć tam malucha, nie wstając;
  • mogłam ustalić jej wymiary i wygląd sama.

 

Planowanie

 Dobra rada: na etapie planowania dobrze jest obejrzeć meble dostępne w sprzedaży. Zazwyczaj są one przemyślane pod względem funkcjonalności i wygodnego użytkowania (przynajmniej tak zakładam). 

Ja rozejrzałam się po stronach producentów i poczytałam komentarze rodziców. W końcu ustaliłam rozmiar (dna): 50 x 90 cm. Boki są nieco krótsze (40 cm). Wystający kawałek dna nachodzi na bok naszego łóżka. Chciałam ten sposób zminimalizować szparę między materacami.

Mebel musiał być bezpieczny dla malucha i starszaków (którzy, jak podejrzewałam, mogą tam wchodzić). Dlatego musiał mieć solidne dno. Obecnie pod spodem stoi szafka nocna, co jest dodatkowym zabezpieczeniem przed załamaniem się mebla oraz sprytnym wykorzystaniem miejsca. Wysokość łóżka jest idealnie dopasowana do wysokości szafki.

 

Wykonanie dna i boków

Do pracy zabrałam się… 4 dni przed porodem :). I skończyłam 2 dni przed. Byłam zdeterminowana, żeby je zrobić, chociaż mąż namawiał, żeby odpuścić. Widać na zdjęciach, jak bardzo ciążył mi brzuch?

Miałam do dyspozycji kilka palet z mocnego kartonu z przyklejonymi kartonowymi kostkami. Te podpórki świetnie sprawdziły się jako wzmocnienie dna. Długo i żmudnie je odpiłowywałam. Ufff…. Powstało mocne dno. Po przyklejeniu drugiej warstwy kartonu od spodu przestało się uginać i utrzymało mój ciężar.

 

Zrobiłam krótsze boki – ich grubsza część (na dole), na których opiera się gotowe dno, powstała przy użyciu tych samych kartonowych kostek.

Potem dokleiłam dłuższy bok, wykonany z 2 warstw tektury falistej. Wcześniej wycięłam w nim prostokątne otwory.

Tak to wyglądało 4 dni przed porodem, około 23.00 w czwartek (dla ciekawych – 23 lutego ;). Zmęczona i ociężała, ale zadowolona.

 

 

Ozdabianie

Dwa dni później znów zabrałam się do pracy. Struktura była gotowa. Teraz mogłam zająć się jej ostatecznym wyglądem i malowaniem.

Długo zastanawiałam się, jak dostawka ma wyglądać: kształt mebla, otworów, ich ilość i umiejscowienie. A może zostawić zakryte boki? Po wielu wahaniach stwierdziłam w końcu, że w krótszych bokach również wytnę prostokątne otwory. I jestem z tej decyzji zadowolona 🙂 – dzięki temu widzę, co się dzieje w dostawce, nie wchodząc do sypialni.

Przykleiłam też dodatkową „listwę” wzdłuż górnego brzegu. Według mnie dodało to pewnej elegancji.

Po zaklejeniu kartonem tych brzydkich brzegów z przodu i na nogach, mogłam okleić wszystkie brzegi taśmą papierową. Dostawka wyglądała coraz lepiej! Zgodzisz się? 😉

Teraz zostały już tylko bardziej żmudne prace wykończeniowe. Aby wyrównać i wzmocnić powierzchnię, okleiłam całość szarym papierem. Na koniec oszlifowałam nierówne miejsca, wybrzuszenia, krawędzie.

Tak przygotowany mebelek był gotowy do malowania.

 

Przyznam, że po kilku godzinach pracy byłam już zmęczona (2 dni później użytkowniczka dostawki była już z nami). Zależało mi na tym, żeby dało się łóżeczka używać, a nie żeby było perfekcyjnie wykończone. Dlatego poprzestałam na 2 warstwach farby – choć można było dodać trzecią. I nie poprawiałam już niedociągnięć – takich jak widoczne na zdjęciu wybrzuszenia. W rzeczywistości nie kłują aż tak po oczach.

Byłam szalenie dumna z tego, że udało mi się dokończyć tego dzieła na czas – i że zrobiłam to w całości samodzielnie!

A oto efekt końcowy!

Była godzina 18.00 w sobotę. Resztę weekendu spędziłam z mężem. A w poniedziałek o 15 przywitaliśmy kolejnego członka naszej rodziny 🙂