różności z kartonu

Domek Świnki Peppy – od kuchni

Domek Świnki Peppy i jej rodzinki pokazywałam już na swoim fanpage’u. Teraz pokażę trochę więcej szczegółów pracy „od kuchni”. Opowiem Ci krótko o jego historii, o tym, jak go robiłam, jakie napotkałam trudności. Zobaczycie poszczególne etapy pracy i kilka szczegółów. Będzie dużo zdjęć. Na koniec podzielę się swoimi wnioskami i radami. Zapraszam!

 

Skąd wziął się pomysł?

Po warsztatach Kasi z Kukumag o urządzaniu pokoju dzieci wg zasad Montessori postanowiłam zmniejszyć ilość zabawek – zostawić głównie te, które rozwijają konkretną umiejętność. Poza tym już od jakiegoś czasu podobały mi się zabawki, pomagające naśladować dorosłych – stąd też pomysł zrobienia kuchenki z kartonu. Również o prezentach na Święta myślałam pod tym kątem.

Jednak Natalka od długiego czasu powtarzała mi, co chce dostać pod choinkę. Miała ściśle ustaloną listę:

  • Świnkę Peppę i całą rodzinę (czyli George’a, Tatę Świnkę, Mamę Świnkę),
  • domek Peppy,
  • św. Mikołaja i domek św. Mikołaja.

Szczerze mówiąc, przez dłuższy czas puszczałam to trochę mimo uszu. Wiadomo, szybko jej się znudzi, a Peppę zastąpi kto inny. Jednak kiedy poprosiła mnie o napisanie listu do św. Mikołaja i po raz kolejny wymieniła to samo, stwierdziłam, że to w końcu nie tylko o nasze pomysły tu chodzi.

Usiadłam do internetu. Kiedy zobaczyłam ceny figurek Świnek i ich domku, stwierdziłam, że spróbuję zrobić to samodzielnie. Chciałam świnki uszyć. W końcu jednak zwyciężył głos rozsądku – miałam zbyt mało czasu. Postanowiłam zrobić domek samodzielnie (a figurki zostawiliśmy św. Mikołajowi :D). Tym bardziej, że te plastikowe domki nie podobały mi się.

 

Projekt

Długo oglądałam domki Peppy na różnych stronach – wymiary, wykończenie, sposób wykonania. To jedna z moich cech – podejmowanie (baardzo) przemyślanych decyzji. W końcu ustaliłam że:

  • domek ma być 2-piętrowy, zamykany, ze strychem;
  • ma być na tyle duży, żeby świnki mogły swobodnie się zmieścić, a po wstawieniu mebelków było jeszcze trochę miejsca na podłodze;
  • okna będą wycięte, a nie narysowane – wpuszczą trochę światła do środka;
  • zrobię kilka mebelków, te podstawowe;
  • w domku będzie oświetlenie.

Konkretne decyzje dotyczące wymiarów i wykończenia podejmowałam na bieżąco, co powodowało pewne trudności – o tym niżej.

 

Wykonanie – ściany i podłogi

Pracę mogłam zacząć dopiero w poniedziałek 12 grudnia, kiedy dzieci poszły spać. Wiedziałam, że muszę działać sprawnie, a także na bieżąco decydować, co jest najważniejsze i z czego rezygnuję.

Jako baza posłużyło mi pudło kartonowe, które zrobiłam kiedyś jako kosz na zabawki. Tym samym szerokość domku była już ustalona – 36 cm. Głębokość zmniejszyłam do ok. 14 cm. Wysokość każdego piętra to ok. 16-17 cm. Rozkład ścian i pomieszczeń widać na zdjęciach. Na koniec dodałam też strych – na razie nie urządzony, ale podobno w jednym Świnki chcą urządzić pokoik zabaw dla dzieci (a może łazienkę?).
Zaczęłam pracę:

  1. przecięłam pudło na pół i zmniejszyłam głębokość;
  2. dokleiłam podłogę na piętrach;
  3. wycięłam i okleiłam otwory okienne (długo myślałam, jak wysoko i jakie duże powinny być);
  4. dorobiłam strych (podłogi, ściany i dach).

domek dla Peppy, dla lalek DIY z kartonu

Podłoga w sypialni trochę wystaje poza obrys domku – dzięki temu zmieściłam szerokie łoże małżeńskie (wiecie, jakie gabaryty mają Tata i Mama Świnka??) wraz z szafą. Podłoga w pokoju dzieci jest wklejona ok.1,5 cm niżej – dzięki temu podłogi nachodzą na siebie i domek można zamknąć.

W salonie dokleiłam drugi kawałek podłogi, aby można ją było rozłożyć i zrobić jadalnię.

Obie części domku skleiłam. I tak powstał jego ogólny kształt. Można było przejść do szczegółów.

domek dla Peppy z kartonu sypialnia

domek dla peppy, lalek z kartonu DIY salon

Oświetlenie

Zainspirowana niesamowitym domkiem dla lalek w wykonaniu Ikatbag, postanowiłam zrobić oświetlenie. Miałam też na uwadze cel praktyczny – żeby Natalka mogła bawić się domkiem wieczorami w ich pokoju, kiedy Piotrek już śpi, bez zapalania górnego światła. Wykorzystałam do tego łańcuch SÄRDAL z IKEA. Ma 12 diod, a więc w sam raz, i kosztuje niedużo.

Najpierw musiałam wymyślić, jak schowam włącznik. Najlepszym miejscem wydał mi się strych. Zrobiłam dopasowaną komodę z fikcyjnymi szufladami (wysuwaną). Kabel pociągnęłam w dół aż do kuchni, a potem do drugiej części domku.

 

 Kabel ukryłam w ścianie. Wycięłam w kartonie tunele, które potem zakleiłam taśmą papierową.

Układ lamp w domku został trochę narzucony przez odległości między diodami. Pewne punkty były oczywiste (np. lampy sufitowe w każdym pomieszczeniu oraz światło w lodówce). Ale pojawiły się elementy nietypowe, np. kinkiet w kuchni – tamtędy przeprowadziłam łańcuch do drugiej połowy domku.

 Abażury robiłam na sam koniec, w pośpiechu, tuż przed Wigilią. Dlatego nie są wyszukane – to po prostu paski brystolu posklejane w tulejki (na sufitach) lub półokrąg (na ścianach).

 

Wykończenie podłóg i ścian

Po zamontowaniu oświetlenia przyszedł czas na wyrównanie ścian.

  • Te, na których były wgłębienia (efekt zagięcia kartonu) oraz wszystkie podłogi okleiłam białym brystolem.
  • Ściany bardziej gładkie (na piętrze) okleiłam szarym papierem.
  • Strychu nie oklejałam (w końcu to strych :D).
  • Ściany boczne pomalowałam na biało.

W ostatni wieczór przed Wigilią zaczęłam oklejanie tylnych ścian papierem kolorowym. Pierwszy był strych. Domek był prawie wykończony. Ale szpary na łączeniach ścian i sufitów tak biły mnie po oczach, że musiałam to zmienić. Okleiłam taśmą wszystkie łączenia (a przy okazji przednie krawędzie domku). Pomalowałam ściany jeszcze raz. Dzięki temu efekt końcowy jest dużo bardziej przyjazny dla oka.

 

24 grudnia mąż zabrał dzieciaki na spacer, a ja w szybkim tempie kończyłam domek. Czasu było mało, więc podejmowałam szybkie decyzje. Jaki kolor tu? Jaki tam? Jak pomalować mebelki? Z czego podłogę?

Okleiłam kolorowym papierem ściany w każdym pomieszczeniu oraz podłogę na strychu. Podłoga w kuchni i przedpokoju jest oklejona srebrnym papierem do prezentów. Podłoga w sypialniach oraz salonie – tkaniną ze starej koszuli i bluzki. Na brzegach są podwinięte i przyklejone klejem na gorąco. Nie do końca mi się to podoba, ale ewentualne zmiany zostawiam na przyszłość.

Mebelki malowałam na samym końcu, emulsją akrylową. Wysychały szybko, więc wstawiłam je do środka. Na koniec okleiłam szarym papierem ściany zewnętrzne. Nie było już czasu, aby je malować czy robić dachówki. Klej dosychał, kiedy witaliśmy gości 🙂 Ale zanim rozległ się dzwoneczek św. Mikołaja, domek był już suchy i zapakowany.

 

Wnioski

Jak widzisz, tempo pracy było duże. W nocy 23 grudnia, gotując potrawy świąteczne (i wiedząc ile pracy jeszcze przede mną), zastanawiałam się, czy było warto. Podjęłam to ryzyko świadoma, że mam mało czasu, ale miałam jednak nadzieję, że w tym roku dzień Wigilii będzie spokojny. A zamiast tego czekało mnie nocne malowanie, potem klejenie; nasz salon wyglądał do samego końca jak warsztat. Sprzątaliśmy 30 min przed przyjściem teściów…

Jednak stwierdziłam, że nie żałuję tej decyzji. Dlaczego?

  • Natalka bardzo się ucieszyła. Domek zabraliśmy ze sobą nawet odwiedzając moich dziadków (w innym mieście).
  • Doprowadziłam projekt do końca! Dla mnie to duże osiągnięcie, bo dużo mi łatwiej zaczynać kolejne świetne rzeczy i zostawiać stare „na potem”. (Inna sprawa, że dużo tam jeszcze można dodać – zostawiam to jednak na przyszłość).
  • Zdobyłam kolejne doświadczenie. Niedługo po Świętach dostaliśmy kilka lalek dla Natalki. Zapewne przyda im się własny domek. Teraz lepiej wiem, na co zwrócić uwagę.

 

Na co warto zwrócić uwagę?

  • Dobrze jest zacząć od przemyślenia wykończenia, np. czy wolisz ściany pomalować czy też okleić tapetami. A może chcesz wykorzystać tkaniny? Masz wtedy więcej czasu, aby zdobyć potrzebne materiały wśród znajomych albo poszukać w sklepach (niektóre udostępniają darmowe próbki tapet); piękne tapety można znaleźć w internecie za darmo np. tutaj lub tutaj. Ja nie zdążyłam. Kupiłam zwykły papier kolorowy, który jednak pod wpływem kleju stawał się dosyć miękki i delikatny. W piątek wieczorem kupiłam też dwie koszule w lumpeksie (kiedy okazało się, że moje domowe zasoby nie wystarczą).
  • Następnym razem od razu okleję taśmą miejsca łączeń ścian i sufitów, żeby uniknąć brzydkich szczelin. Gdybym zrobiła tak tym razem, uniknęłabym podwójnego malowania ścian.
  • Dużo czasu (najwięcej?) zajęło mi planowanie i obmyślanie. Najpierw wymiary: „Jaka ma być głębokość, wysokość pokojów? Czy domek nie będzie za duży? Jakiej wielkości okna, meble?” Następnie wygląd. „Jak ma wyglądać domek – kolorowy czy pastelowy? Kolor na wszystkich ścianach czy tylko w tle? Jak zrobić kanapę, stół?” Ja długo rozmyślam nad takimi rzeczami. Może Tobie idzie to szybciej. Dobrze jednak uwzględnić czas na planowanie. Może warto też zaplanować to na samym początku, a potem tylko robić – chociaż to zależy, jak wolisz pracować.
  • Podpowiem też: korzystaj z doświadczeń innych. To również przyspieszy pracę. YouTube jest skarbnicą wiedzy i tutoriali o robieniu  miniaturowych domków i mebelków, takich jak ta elegancka sofa, zrobiona w prosty sposób.

 

 

Udało Ci się przeczytać całość? Jeśli tak, to bardzo się cieszę. Znalazłeś coś wartościowego dla siebie? A może masz jakieś uwagi lub pytania? Napisz, proszę, w komentarzu.