osobiste

Odpuść sobie!

Natknęłam się niedawno na takie zdanie… „Odpuść sobie!” Od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Bo jestem typem, który się przejmuje, przeżywa niepowodzenia, a wieczorami nie może spać, obmyślając plan działania.

Ostatnio mam trudny czas. Za dużo bym chciała. Mieć wyprzytulane dzieci. I porządek w domu – w kuchni, łazience, i tak – w salonie też! A, i na balkonie też bym chciała! Prace kartonowe w toku. I bloga z ciekawymi wpisami, pięknymi zdjęciami. Nowy wygląd bloga. Gotowy tutorial.

Okazało się, że wymiękłam. Przerosło mnie. Zmęczenie ciągłą opieką nad dziećmi, kilka nocek zarwanych na wypełnienie  PIT-ów. I nagle wszystko stało się trudne, a ja drażliwa i płaczliwa. Wszystko było „bez sensu, nie do ogarnięcia”. Mąż, widząc, co się dzieje, przytulił mnie, zabrał dzieciaki i powiedział: „Odpocznij!”.

Zostałam sama w domu. Walcząc  z własnym poczuciem obowiązku, starałam się nie patrzeć na leżące na stole pranie, prasowanie, bałagan w kuchni. Do pokoju Natalki nie wchodziłam – na wszelki wypadek. I tylko powtarzałam sobie: „Nic nie trzeba! Nie trzeba! Nie muszę teraz sprzątać!” Czy Wam też przychodzi to tak trudno? 🙂

Zgodzicie się, że kobiety zarządzają czasem nieco inaczej niż mężczyźni? Mają nieco inne problemy? Scenka z życia. Jest robota, którą (jak mi się wydaje) „Trzeba. Teraz!”, a tymczasem mój mąż, siedząc w fotelu z herbatą w ręce, patrzy na mnie i mówi: „Teraz NIE! Teraz odpoczywam„. „Nosz…!” Szlag mnie trafia. A potem zazdrość. Czemu ja tak nie umiem? Odpuścić. Usiąść. Olać.. . On, zmęczony po pracy, daje sobie prawo do wolnej chwili, a ja zasuwam dalej, jak mały samochodzik.

Wybrałam się więc na spacer. Po raz pierwszy od pół roku sama – bez brzucha ciążowego, bez dzieci. Usiadłam na plaży. Pogoda była piękna! Na plaży i deptaku ludzie, korzystający z niemal letniej temperatury – opalający się piasku, przechadzający wzdłuż linii brzegu, grający w siatkówkę. Zaczęłam robić zdjęcia.

I stwierdziłam: „Tego mi było trzeba! Po prostu odpocząć!” Te 15 minut bez myślenia o obowiązkach i niewykonanej pracy dało mi bardzo dużo.

Dzisiaj też olałam bałagan. I czuję nową energię. I nowy zapał do zmagania się z wiecznym czasobrakiem. Czego Tobie też życzę!

Jak się okazało, nie tylko ja zatrzymałam się nad tym tematem. Polecam Ci zajrzeć do Beaty, która pisze (i odsyła do kolejnych blogów) o odpoczynku i odpuszczaniu sobie.

A jak to wygląda u Ciebie? Też zmagasz się z niedokończonymi pracami? Umiesz odpoczywać? A może biegniesz i czujesz potrzebę zwolnienia?