Uncategorized

Kto mnie inspiruje?

Dzisiaj drugi dzień Wyzwania blogowego u Uli z bloga Sen Mai. Dzisiejszy temat, który nam zaproponowała, brzmi: Osoba, która mnie inspiruje. Hm… odpowiedź przyszła mi do głowy od razu. Potem zaczęłam się zastanawiać… I doszłam do wniosku, że tak. 
To… mój mąż.

Niedługo po Nowym Roku minie nasza 4 rocznica ślubu. Dużo, a może mało… Czemu pomyślałam o Marcinie? 
Początkowo miałam na myśli głównie kwestię blogowania. Bloga prowadzę od roku, trochę dłużej zajmuję się swoją kolejną pasją – tworzeniem mebli z kartonu. Marcin  od początku bardzo mnie wspierał. Z trudem godziłam prowadzenie domu, opiekę nad szybko rosnącą i ciekawą świata Natalką. Cóż, nie należę do zorganizowanych osób. Ale on dodawał otuchy i pomagał w miarę możliwości, np. zabierając małą na długi spacer, który ja spędzałam z kartonami, nożykiem i klejem. 
Teraz wspiera mnie w prowadzeniu bloga. Dopiero od niedawna zaczęłam blogować „na poważnie”. Uczę się wielu rzeczy, ciągle odkrywam, jak dużo jeszcze przede mną. Stawiam pierwsze kroki w opanowaniu podstaw fotografii, co jest dla mnie całkowitą nowością. Czasem wydaje mi się, że nie nadążę za wyzwaniami dnia codziennego: ciąża, żywiołowa dwulatka, kolejna przeprowadzka, mieszkanie na kartonach, cukrzyca ciążowa – i pragnienie rozwijania się, znalezienia czasu zarówno na bloga, jak i na tworzenie… Czasem jestem po prostu zmęczona. Ale mój mąż wspiera mnie w tym, dodaje odwagi. Zachęca, żeby się nie poddawać. No, a żeby nie było tak słodko… czasami ochrzani, że za dużo czasu spędzam nad blogiem albo tworząc coś nowego :). 
Poza tym to dzięki niemu coraz bardziej wierzę w siebie i swoje możliwości. Jestem – i chyba zawsze byłam – nieśmiała, miałam dużo kompleksów. Takie brzydkie kaczątko. Dzięki niemu powoli odkrywam swoją kobiecość i to, jaką jest piękną sprawą :). 
Oczywiście jest jeszcze dużo innych osób, które mnie inspirują. Trudno byłoby wszystkie wymienić. 
Jeśli chodzi o blogerki, to wśród wielu wspaniałych osób jest autorka bloga Jagodowy zagajnik. Potrafi ze starych mebli albo desek, wyszperanych gdzieś na targach staroci wyczarować cuda. Jak na przykład niesamowite kanapy na taras – absolutnie niesamowita przemiana! 
P.S. Autorką zdjęć jest niesamowita osoba, ciepła i serdeczna – Katarzyna Fronc, czyli po prostu Kaja. Mieszka, tak jak my, w Trójmieście. Towarzyszyła nam w czasie ślubu i wesela, w niesamowitej zimowej sesji, a latem poprosiliśmy ją o sesję rodzinną. Jeśli ktoś z Was jest z Trójmiasta i szuka fotografa z serca, bardzo polecam współpracę z nią :).