O pierwszych próbach słów kilka

by Kamila Twardokus
Z pewnym zakłopotaniem odkrywam początki swojej przygody. Początki nie do końca udane, o czym niżej, ale na pewno owocne.
Tak naprawdę moje nowe zajęcie rozpoczęłam od próby zrobienia szafy.
Przy każdej okazji przynosiłam z pobliskiej Biedronki kartony, rozklejałam je, mierzyłam, wycinałam, kleiłam. Pracy było dużo, rozklejanie dawało się we znaki, poza tym – jak widać – wszystko upstrzone dziurami. Ale lepszych kartonów nie miałam. A te były przynajmniej mocne.
Powoli szafa nabierała kształtu.

W pewnym momencie stwierdziłam, że półki nie wystarczą. Stworzyłam więc komódkę z szufladami, którą chciałam dokleić do całości. Choć nie jest piękna – bo niewykończona – to bardzo nam służy :). Trzymam w niej ubranka naszej pociechy.

Co do szafy, dodam tylko, że zakończyła swój żywot, zasilając osiedlowe zasoby makulatury. Stwierdziłam, że nie odpowiada moim wymaganiom, a wykończenie „sera z dziurami” nie będzie łatwe. Postanowiłam zacząć od nowa, nie żałując poświęconego czasu, kartonu, kleju i zapału. Sporo się w tym czasie nauczyłam i z tą nową wiedzą przystąpiłam do produkcji mniejszego mebelka, o którym pisałam tutaj. Tak dla zachęty i rozgrzewki :).

A szafę i tak zrobię! 😀

You may also like